Menu

Warszawska Syrenka

blog o Warszawie

SKWER PAWEŁKA

warszawskasyrenka

279

A jak ktoś się już zmęczy szukaniem jakiejś wyrwy w murze albo dziury w płocie, chcąc zobaczyć gazownie w środku to obok jest zieleniec.

Z ławeczkami, drzewami, powiewającymi flagami i pomnikiem ofiar obozu koncentracyjnego KL Warschau. To skwer Pawełka, a Alojzy Pawełek był warszawskim harcerskim działaczem.

282

WARSZAWSKIE KOLOSEUM 2

warszawskasyrenka

20170625_132942

Każdy kto zobaczy zdjęcia starej gazowni w sieci, zaznacza wielką kropkę na mapie Woli. Koniecznie chce się to zobaczyć. Od ulicy Kasprzaka 25, gdzie jest bodaj główne wejście do muzeum, trzeba zrobić niemałe kółeczko żeby dotrzeć pod mury gazowni. Po cichu liczyłam, że zobaczę ją od środka. Ale, że należę generalnie do turystycznych cykorów, napis "wstęp zabroniony" mnie wystraszył. ;-) Jak później wyczytałam  w różnych relacjach z tego miejsca, powinnam była szukać dziury w płocie i wejść zupełnie nielegalnie. Bo ta ochrona i monitoring to ponoć podobnie jak rusztowania ściema...

20170625_133115

Tak czy tak, zobaczyć warto. Nawet bardzo warto. Widok z ulicy robi wow. Duże wow. A w gwoli uzupełnienia gazownie miały epizod w filmie Aria dla Ateny, gdzie aktorzy śmiało śmigali po wewnętrznych  schodkach dziś już spróchniałych i dziurawych.  

20170625_133051

A więc powodzenia dla miasta stołecznego Warszawa w odzyskiwaniu tego co oddali. Nasuwa się jedno pytanie : po co było to sprzedawać? 

20170625_133025

W sieci można znaleźć sporo relacji z wypraw do gazowni, a jeśli ktoś chce zobaczyć jak w najprostszy sposób można to miejsce wykorzystać zimą, proszę bardzo - oczywiście nie namawiam do takich akcji na własną rękę, po prostu mała podpowiedź dla pana bismesmena, jak zarobić na wypłatę dla ochroniarza zimą. Przewijamy do 7. minuty. ;-)

 

WARSZAWSKIE KOLOSEUM

warszawskasyrenka

278

Żeby zobaczyć koloseum wcale nie trzeba jechać do Rzymu. Wystarczy odwiedzić warszawską Wolę i proszę bardzo! Koloseum. I to nie jedno a całe dwa. Te ceglane rotundy powstały w ekspresowym tempie. Zapotrzebowanie na gaz tak wzrosło, że gazownie wzniesiono w 2 lata (!).

Koniec XIX wieku, bo o tych czasach mowa był dla Woli bardzo owocnym okresem. A zbiorniki gazowe stanowiły przemysłową siłę tej dzielnicy. Wolskie koloseum produkowało takie ilości gazu, które nadążały z oświetleniem całych ulic ale i domów, Cytadeli i dworców.

Stalowe zbiorniki gazu umieszczono w dwóch olbrzymich budynkach zaprojektowanych na planie okręgu, tuż przy węźle kolejowym. Lokalizacja ta stanowiła istotny warunek budowy. Gaz był pozyskiwany z węgla, a ten docierał na Wolę torami ze Śląska.

274

Produkcja trwała mimo wybuchu II wojny światowej. Łatwe to jednak nie było. Ostatecznie wstrzymano ją równolegle z wybuchem Powstania. Po wojnie sroga zima rozsadziła część instalacji a szkody wyrządzone przez walki naprawiono w miarę możliwości, tak iż gazownia działała na nowo, lecz tylko do lat 70.

275

Wtedy to kompleks wpisany do rejestru zabytków, w większości został przekształcony w Muzeum Gazownictwa. Budynki biurowe, produkcyjne, kotłownia, wieża ciśnień...To dziś można zwiedzać, natomiast słynne dwa zbiorniki gazowe, z czerwonej cegły zostały zaniedbane, opuszczone a ostatecznie z rąk miasta przeszły w ręce prywaciarza.

Niestety ten potraktował to miejsce jak domek na działkach, o którym można zapomnieć. A że to jego - to i może sobie z tym robić co chce - w tym przypadku nic nie robić. Doprowadziło to do nieodwracalnych szkód w architekturze.

20170625_132814

O unikatowym zabytku z powybijanymi szybami i dachem jak sito przypomniało sobie niedawno miasto. Chce zwrotu budynków w związku z niezagospodarowaniem go. I wtem pan biznesmen wyskoczył z rusztowaniami, żółtą tablicą "teren budowy", szemranym panem ochroniarzem a nawet psem i udaje, że remontuje. Pomysłów na to miejsce było po drodze parę, bo i mówiło się o siedzibie Muzeum Powstania, później o loftach, miał być hotel, ble ble ble.

277

A co jest, każdy widzi. Jest klimat. Oby za chwilę nie było ruiny.

276

PAŁAC SIĘ NIE NUDZI ! 2

warszawskasyrenka

20170624_123230

20170624_123547

Monumentalny i wzniosły. Za każdym razem czuje się tę samą dostojność i  posągowość. I naprawdę zawsze robi na mnie niebotyczne wrażenie. I mimo, że na pierwszy rzut oka taki groźny i zimny, tak naprawdę szalenie sympatyczny i uroczy. 

;-)

015

20170624_122623

PEKIN - ZŁOTA 83

warszawskasyrenka

Na rogu Żelaznej i Złotej stoi chyba najsłynniejsza wolska kamienica.

Wzniesiona na przełomie XIX i XX wieku z inicjatywy Wolfa Krongolda niegdyś, a mówiąc wprost dawno, dawno temu, cieszyła się opinią wielkomiejskiej i pałacowej kamienicy. Nic nie może wiecznie trwać, a uroda jak wiemy przemija. Jednak w tym pomogła jej wyjątkowo nie zawierucha wojenna a komuniści.

309

Kiedyś bogato, naprawdę bogato zdobiona. Marmurowe klatki schodowe, okazałe balkony, girlandy, gzymsy, ręcznie kute balustrady...Aż ciężko w to wierzyć patrząc na załączone do wpisu fotografie.

Po wojnie została jedynie attyka na szczycie budynku a na resztę łapę położyła socrealistyczna estetyka. A raczej jej brak. Skuto co tylko dało się skuć, mowa głównie o balkonach i bramie, usunięto detale i zdobienia, a całość oblano szarą mazią. Uroczo.

307

Ale to nie był koniec jej dramatu. W okresie PRL  stała się domem dla społecznego marginesu. Wśród porządnych lokatorów, których na pewno nie brakowało, było też i sporo patologii, ludzi nieszczęśliwych, którzy mieli gdzieś odświeżanie ścian na biało, czy dbanie o klatki schodowe. W ten sposób szara kamienica, dała dach nad głową szarym ludziom, a o tych powstał nawet film dokumentalny Pekin. Złota 83. Budynek został ochrzczony Pekinem od przeludnienia.  

Wpisany do rejestru zabytków robił się coraz brzydszy. To taka niestety widoczna dość często zależność...

308

Prawie 15 lat temu z powodu złego stanu technicznego kamienicy, dokonano eksmisji lokatorów. Z kolei 2 lata temu miasto w końcu sprzedało budynek firmie, która ma jeszcze 3 lata, by zetrzeć niemiłe wspomnienie Pekinu.

Powstaną luksusowe apartamentowce. I tylko niebo nad podwórzem się nie zmieni. Było i będzie takie samo, i dla biednych, i dla bogatych.

NAWET MATKA BOŻA SIĘ WYPROWADZIŁA - WALICÓW 12

warszawskasyrenka

20170625_145414

 Są takie miejsca w Warszawie, które bardzo intensywnie pachną historią. Na ulicy Waliców takich bram do przeszłości jest parę. Dziś zaglądamy pod numer 12.

20170625_145424

20170625_145419

Lokatorzy dawno wykwaterowani (przynajmniej tak to wygląda),  a budynek podpiera konstrukcja rozporowa.

Zatem - stan ciężki lecz ochrona pana od zabytków przysługuje. Co w odczuciu zwykłego zjadacza chleba,  przechodzącego tędy każdego dnia, niewiele wnosi i niewiele zmienia.

316

Staruszka pamięta czasy I wojny światowej, przeżyła i kolejną, w tym zagładę getta i Powstanie. I wciąż stoi. Ale co dalej? W sieci trwała walka o sąsiadkę, wnioskuję, że tej kamienicy w takim razie w najbliższym czasie wyburzenie nie grozi.

Pozostanie więc nadal schronieniem dla całych gołębich rodzin. I tylko dla nich, bo nawet Matka Boża z kapliczki się wyprowadziła.

325

324

PAŁAC SIĘ NIE NUDZI !

warszawskasyrenka

Pałac Kultury i Nauki, czy ktoś tego chce, czy też nie, jest symbolem Warszawy i podważyć tego się nie da. Ja osobiście Pałac bardzo lubię. Wjeżdżając do stolicy, gdy już widzę go z bardzo, bardzo daleka euforia sięga zenitu. ;-) 

PKiN z zewnątrz jest o tyle wdzięczny dla turystów, że spacerowym krokiem można go obchodzić dość długo, za każdym razem wypatrując coś nowego. A czas płynie leniwie i nikt nie patrzy na zegarek, no chyba, że kwiatowy, ten na końcu wpisu. ;-)

20170625_170558

20170624_124107

20170624_123951

20170624_121248

PTASIE PLOTECZKI

warszawskasyrenka

Kochani, ostatnim wpisem o Polsce Walczącej zakończyłam przynajmniej na jakiś czas temat Powstania. Dziś już zupełnie z innej beczki, no i generalnie troszkę we wrześniu odreagujemy poważny sierpień, wpisami lekkimi, miłymi i przyjemnymi. ;-)

A więc na dobry początek ptasie ploteczki. 

O tym, że wysoko, wysoko na Pałacu Kultury i Nauki swoje gniazdo ma sokół wędrowny pisałam na samym początku prowadzenia bloga. Dziś donoszę, że niestety ptasia rodzina się wyprowadziła.

W związku z remontem iglicy Pałacu, przeniesiono im gniazdo piętro niżej, oczywiście przed sezonem lęgowym. Nie spodobało się im tam jednak i obecnie mieszkają na Warsaw Trade Tower. Franek i Giga doczekały się tam trójki potomstwa. ;-)

A poniżej filmik z obrączkowania młodych, gniewnych i wrzeszczących sokołów. ;-)

WSZYSTKO JEST NA SPRZEDAŻ

warszawskasyrenka

20170625_122926

Znak Polski Walczącej na koszulkach, bluzach, opaskach na rękę i tym co jeszcze spod maszyny do szycia wyszło, szastanie nim na kubkach, portfelach i zapalniczkach...

Podpisanie ustawy 3 lata temu o prawnej ochronie tego symbolu miało to uciąć. Ustawa jest a życie toczy się dalej.

500 zł mandatu za umieszczanie emblematu PW na kiju bejsbolowym, który nie służy do odganiania much pokazuje, że drgnęło ale niewiele. Sklepy internetowe powstają jak grzyby po deszczu pod wdzięcznymi nazwami - sklepy patriotyczne.

Otaczanie znaku Polski Walczącej szacunkiem i czcią jest prawem ale i obowiązkiem każdego obywatela RP.

Ale od początku. Kotwica to symbol Polski Walczącej. Powstała w 1942 roku.

P - Polska, W - Walka. Wyjaśniam na wstępnie ów szyfr, bo po sondzie Filipa Chajzera wśród sprzedawców odzieży z tym znakiem, jedna z odpowiedzi brzmiała PIWO (!).

Symbol rysowany na murach, chodnikach, przystankach, słupach elektrycznych, czy tablicach ogłoszeń był elementem antyniemieckiej walki psychologicznej. Znak oporu, który miał podnosić na duchu i dawać nadzieję na niepodległość. Wszędzie wówczas dominowała swastyka, postanowiono przeciwstawić jej właśnie ten symbol, który miał Niemca niepokoić i przypominać, że Polak czuwa.

pw1

Za malowanie takiej kotwicy można było trafić na Pawiak i stracić życie. Ci ludzie naprawdę ryzykowali  biorąc udział w akcjach małego sabotażu.

Dziś, kupując bułkę w sklepie, pijąc piwo w barze, czy wychodząc z psem na spacer z biało - czerwoną opaską na ramieniu, pokazujemy jedynie dziwny trend jaki pojawił się jakiś czas temu. Moda na Powstanie.

Malowanie znaku, z murów przeniosło się w inne miejsce. Są jednak rzeczy święte, których moim zdaniem w pieniądz przekuwać nie należy. Bo granica między pamięcią a szacunkiem w tym konkretnym przepadku jest bardzo cienka.

Dla niektórych ten symbol to relikwia, dla innych styl.

Są głosy, że opatentowanie i zakazanie używania znaku sprawi, że ludzie zapomną...To argumenty kogoś kto ich zwyczajnie tak naprawdę nie ma.

pw2

Ktoś kto śpi pod pościelą z symbolem PW nie robi nic złego - ktoś powie. Jednak chodzi tu o to, by nie otwierać sobie furtek. Albo wolno używać tego symbolu w handlu ogólnie pojętym, albo nie wolno. 

Otwieram Internet i bez większego trudu znajduję znak Polski Walczącej na dziecięcych bodach, etui na telefon, torbie płóciennej, piersiówce, kominiarkach, czapkach, majtkach, fajkach, poduszkach, brelokach, podkładkach pod myszkę, kuflu do piwa (!), smyczach, piórnikach, paskach, czy wszelkiej maści saszetkach. Są też naklejki na samochód przedstawiające symbol Polski Walczącej, których opis brzmi : idealna do dekoracji samochodu, okna, laptopa, tabletu. ... Czyli za chwilę świetnie nada się na deskę klozetową, śmietnik, czy nocnik mojego dziecka?...

pw3Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0-pl/Wikimedia Commons

Znak Polski Walczącej to nie logo. Oczywiście w tym całym bronieniu symboli nie należy zapominać o najważniejszym, o Powstańcach i ich obecnym losie. Wszelkiego rodzaju akcje edukacyjne nie powinny być celem samym w sobie.

Rok temu właśnie powstała kampania edukacyjna "Polska Walcząca - Upamiętniaj Godnie". Cel był jeden - ochrona znaku PW. Wzięło się za to Muzeum Powstania Warszawskiego, Jednostka Wojskowa Komandosów w Lublińcu i Film Produkcja.

Kotwica to jeden z ważniejszych symboli w polskiej historii. Obecnie mamy do czynienia z tendencją do upowszechniania i nadużywania go. Czy więc wymaga instrukcji użytkowania? Jedni twierdzą, że należy do narodu i trudno nie przyznać im racji. Tyle, że flaga polska też do narodu należy, a nie robię sobie z niej firanek w dużym pokoju, czy pareo nad morze.

Konkludując. Ja jestem za całkowitym zastrzeżeniem znaku Polski Walczącej. Bez wyjątków. I argument, że symbol wpuszczony w codzienne życie ma edukować, nasuwa pytanie - co zatem mają robić lekcje historii? 

PS

Poniżej genialny przykład tego jak zaciera się szacunek i pamięć. Zdjęcie udostępnione przez Portal Warszawski.

https://www.facebook.com/portal.warszawski/photos/a.1413346558939938.1073741828.1413304982277429/1934335916840997/?type=3&theater

 

portal_warszawski

© Warszawska Syrenka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci