Menu

Warszawska Syrenka

blog o Warszawie

W WIELKIM SKRÓCIE

warszawskasyrenka

 

error2215702_1280

pixabay.com

Cel Warszawa. A cel ten lądowo najszybciej osiągnąć pendolino. ;-) I tak po raz pierwszy przetestowałam to cudo i co by nie mówić, bilet tani nie jest ale ta jakość podróży jest warta tych pieniędzy. Trasa właściwa widokowa, bo piękną mamy tę Polskę. 

Pogoda bajkowa, Warszawa tonie w kwiatach i zieleni, a że to majówkowy czas to flagi powiewały wszędzie. Cudownie.

Obleganą Starówkę i Łazienki naprawdę warto zamienić na Mariensztat, czy Park Ujazdowski. Ulica Sowia taka krótka i taka urocza, i mieszka tam sporo kotów. Raj na ziemi  ;-) Powązki natomiast obowiązkowo trzeba odwiedzić nie tylko na Wszystkich Świętych, to co wisi tam w powietrzu o każdej porze roku nie do opisania. A i w końcu spróbowałam pańskiej skórki, o dziwo nie połamałam zębów. ;-) 

Plac Europejski spokojny i nawet do tego sztucznego stawu na kamyczkach wprowadziła się kaczka, skąd przyleciała nie mam pojęcia. Ostańce na Waliców jeszcze stoją, ale uginają się coraz bardziej, stając się w podwórzach królestwem gołębi. A stolica pnie się nam ku chmurom i jest właściwie jednym placem budowy. 

Nie znalazłam południka na Placu Teatralnym, a brama na Hożej 70 do "domu dla lalek" niestety była zamknięta. Udało się za to zajrzeć w bramę przy Sienkiewicza 4. I ten widok polecam wszystkim, mistrzostwo ! 

W Parku Rydza - Śmigłego spokój jak zwykle. Tak trochę o nim miasto chyba zapomniało, fontanny jeszcze nie działały, a i na kwiatki chyba brakło, nie zmienia to faktu, że to mój ulubiony park.

Za to Ogród Saski jest standardowo jedną, wielką łąką. ;-) Co do pomnika smoleńskiego na Placu Piłsudskiego, naprawdę nie wiem o co tyle krzyku. Z doniesień internetowych wynika, że zajmuje pół placu i burzy architektoniczny porządek połowy miasta. A tak naprawdę z daleka to go nawet nie widać. Ale o gustach się nie dyskutuje. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi polityka. ;-)

Piękny budynek na Mazowieckiej, Dom Artysty Plastyka. Ślady po kulach opatrzone plasterkami. Koniecznie do zobaczenia.

No i mogłabym tak pisać, i pisać, a nawet mogłabym pokazać o czym piszę, tyle, że na około 700 zdjęć straciłam ich 600 ( !!! ). Więc za wiele pokazać nie mogę. No jak żyć, jak żyć??? Złośliwość rzeczy martwych... Życie to nie filiżanka z melisą, trzeba będzie to jakoś przeżyć.

 

 

 

 

 

© Warszawska Syrenka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci